Screenshot 2020-08-09 TINTIN COLLECTION(5).png
Na tej stronie znajdują się spoilery, które mogą odebrać sporo przyjemności z czytania.

Jesteś pewien, że chcesz tu wejść?

Bądź błogosławiony za siłę twej przyjaźni, za twą wierność i wytrwałość!

Tintin w Tybecie (fr. Tintin au Tibet) to dwudziesta, ulubiona przez autora część serii komiksów Przygody Tintina. Komiks był pisany w trudnych chwilach życia Hergé, stąd fabuła jest bardzo "osobista".

Na podstawie komiksu powstał film animowany.

Fabuła[edytuj | edytuj kod]

Tintin, kapitan Baryłka, Miluś i Lakmus spędzają razem wakacje w Alpach. Reporter któregoś dnia proponuje kapitanowi wspólną wycieczkę w góry, na co ten się nie zgadza - stwierdza, że nie lubi wspinaczki, a poza tym w górach dochodzi do zbyt wielu wypadków i tragedii. Na potwierdzenie tych słów pokazuje przyjacielowi artykuł o katastrofie lecącego z Katmandu samolotu, w której zginęła cała załoga i pasażerowie.

Tego samego wieczoru Tintin zasypia podczas partii szachów i ma łudząco realny sen o swoim przyjacielu Czangu leżącym w śniegu i błagającym go o pomoc - budzi się gwałtownie z kichnięciem i doprowadza do chaosu wśród pensjonariuszy. Następnego dnia reporter dostaje list od Czanga, w którym ten zawiadamia, że przyjeżdża do Europy i chciałby go odwiedzić - chłopak jest, ku zaskoczeniu nierozumiejącego nic Lakmusa, przeszczęśliwy. Po chwili jednak okazuje się, że samolot, którym leciał Chińczyk, rozbił się w górach, a w gazecie znajduje się notka wspominająca konkretnie o zaginionym i uznanym za zmarłego Czangu. Tintin, co rzadko mu się zdarza, wpada w rozpacz (Lakmus uważa, że jest po prostu pijany), po chwili jednak przypomina sobie swój sen i, głęboko wierząc w jego prawdziwość, postanawia wyruszyć do Katmandu. Kapitan początkowo sprzeciwia się mu, ale ostatecznie wyrusza razem z nim.

Kapitanie, jestem pewien, że Czang żyje. Może to brzmi głupio, ale tak właśnie jest... A skoro uważam, że żyje, wyruszam na jego poszukiwania.

Obaj odnajdują adopcyjną rodzinę Czanga, z którymi bohaterowie udają się do Tharkeya - Szerpy, który brał udział w ekspedycji ratunkowej. Ten nie chce brać udziału w wyprawie, twierdząc, że Czang z pewnością nie żyje - reporter zgadza się z nim; stwierdza, że nie może narażać życia trojga ludzi i postanawia wyruszyć samotnie. Kapitan, ku zaskoczeniu chłopaka, decyduje się iść z nim - udaje się mu przekonać Tharkeya i tragarzy, by udali się na wyprawę.

Wyobrażasz pan sobie, że puściłbym samego takiego huncwota jak pan?! Mowy nie ma! Myślisz pan, że w żyłach kapitana Baryłki płynie woda, nie krew?!

Podczas podróży bohaterowie zauważają ślady na śniegu, które Tharkey uznaje za ślady yeti; następnego dnia tajemniczo ginie butelka whiskey Baryłki. Następnego dnia kapitan znajduje pustą butelkę i wściekły krzyczy na yeti, przez co schodzi lawina. Przerażeni tragarze uciekają i zostawiają za sobą bagaże. Bohaterowie docierają do wraku samolotu, gdzie Tintin wchodzi do jaskini, w której znajduje skałę z wyrytym imieniem Czanga.

Nie pomyliłem się! Czang przeżył wypadek... Był tutaj! Ale, na Boga, co się z nim stało?...

Na zewnątrz rozpętuje się burza śnieżna, a reporter nie może wrócić do samolotu; w zadymce zauważa postać, którą bierze za kapitana, ten jednak nie odpowiada na jego wołania. Reporter wpada do szczeliny, uderza głową o ścianę i traci przytomność; po jakimś czasie udaje się mu wydostać z niej o własnych siłach. W międzyczasie Tharkey i kapitan po ustaniu burzy odnajdują Milusia nad rozpadliną; podczas gdy Szerpa spuszcza się do środka na linie, asekurowany przez Baryłkę, wraca reporter. Okazuje się, że podczas tej burzy nikt nie wychodził z wraku. Następnego dnia cała trójka odwiedza jaskinię i znajduje kości kozicy, co według Tharkeya świadczy o obecności tutaj yeti. Szerpa przekonuje Tintina, że nie ma sensu dalej szukać zaginionego Chińczyka. Młodzieniec zgadza się i przyjaciele wyruszają w drogę powrotną.

Chodź pan, mój mały... Zrobił pan, co było w ludzkiej mocy... Chodźmy...

Gdy mają już odejść, chłopak zauważa na ścianie skalnej żółty szalik i rozpoznaje w nim własność Czanga. Baryłka przy tej okazji zauważa yeti i postanawia iść dalej razem z reporterem, Szerpa jednak decyduje się wrócić do domu. Po namyśle i kapitan wybiera się razem z nim. Tintin ma jednak w plecaku koniak i proponuje mu łyka (kapitan oczywiście wypija niemal całą butelkę) po czym stwierdza, że ich decyzja jest słuszna, bo ryzyko jest doprawdy wielkie. Kapitan oburza się, gdy reporter insynuuje, że obaj mają cykora przed yeti i wyrusza w dalszą drogę. Obaj odnajdują poplamiony krwią szalik i idą dalej, jednak podczas bardzo trudnego przejścia część skały odrywa się i kapitan zawisa na linie. Tintin nie może wciągnąć kapitana na półkę skalną, a on nie może się poruszyć, nie zrzucając jednocześnie przyjaciela. Nie widząc innego rozwiązania, Baryłka każe reporterowi przeciąć linę, żeby przynajmniej on się uratował; ten odmawia.

- Przynajmniej pan się uratuje. Niech pan przetnie sznur, to jedyne rozwiązanie!

- Nigdy! Albo razem się uratujemy, albo razem zginiemy!

W obliczu takiej sytuacji kapitan próbuje sam przeciąć linę, ale scyzoryk wypada mu z rąk. Znajduje go Tharkey, który doszedł do wniosku, że musi pomagać dalej bohaterom; dzięki niemu obaj są uratowani. Wieczorem wiatr porywa im namiot i zwiewa go prosto na yeti, Baryłka kichnięciem rozrywa zapasowy. Pozbawieni jakiejkolwiek ochrony przed zimnem, wyruszają w drogę, aby nie zamarznąć. Trzy dni później skrajnie wyczerpany kapitan stwierdza, że nie zrobi ani kroku dalej; podróżni dostrzegają w oddali buddyjski klasztor, nim jednak doń docierają, schodzi lawina.

Mnich Błogosławiony Piorun ma wizję, w której widzi dwóch mężczyzn i jednego młodzieńca o czystym sercu z pieskiem białym jak poranny śnieg. W tym samym czasie Tintin zostaje obudzony przez jaka; próbuje iść dalej, ma jednak skręconą kostkę i nie jest w stanie się ruszyć. Pisze wiadomość na kartce papieru i przekazuje ją Milusiowi, który biegnie do klasztoru. Po drodze pies znajduje wielką kość i pozwala, by wiadomość porwał wiatr. Gdy zdaje sobie z tego sprawę, biegnie do klasztoru i wskazuje mnichom drogę.

Dwa dni później kapitan budzi się w klasztorze i trafia na audiencję, podczas której Tintin wyjaśnia najwyższemu kapłanowi cel wyprawy. Ten wyjaśnia mu, że góry nie oddają tych, których pojmały, i radzi mu, by wracał do swojego kraju, na co chłopak ostatecznie się zgadza. Po drodze zatrzymuje go jednak Błogosławiony Piorun, który chce mu oddać szalik Czanga; w tej samej chwili ma wizję, w której widzi Chińczyka w jaskini yeti pod górą o nazwie Pysk Jaka.

Widzę... Widzę pysk jaka... w oku... Jaskinia... widzę młodzieńca, do którego należy ten szalik... Leży na posłaniu z gałęzi karłowatych jałowców...

Tintin decyduje się pójść tym tropem, tym razem bez kapitana, który postanawia wrócić do Belgii. Reporter dociera do wioski Charabang, gdzie po raz kolejny spotyka Baryłkę, który postanawia towarzyszyć mu na dalszej drodze. Jeden z wioskowych chłopców prowadzi ich dwoje do miejsca, z którego łatwo dotrzeć do Pyska Jaka. Cztery dni później, podczas gdy obaj obserwują pilnie jaskinię, człowiek śniegu opuszcza swoją siedzibę, a Tintin wchodzi do środka, prosząc przyjaciela, by ostrzegł go gwizdnięciem, jeżeli ten wróci. W środku reporter znajduje Czanga i stara się wyprowadzić go z jaskini.

- Byłem pewien, że w końcu cię odnajdę! Ach! Jakże jestem szczęśliwy!

- Tintin! Gdybyś wiedział, jak mocno o tobie myślałem!

Nim jednak kapitan daje radę go ostrzec, yeti wraca do jaskini. Wściekły człowiek śniegu chce zaatakować Tintina, naciska przez przypadek migawkę aparatu i oślepia się lampą błyskową. Przerażony, ucieka i potrąca biegnącego na odsiecz przyjacielowi Baryłkę. Cała trójka bohaterów wyrusza z powrotem, a Czang opowiada swoją historię; jako jedyny przetrwał katastrofę samolotu i został znaleziony przez yeti. Ten opiekował się nim i karmił go, na widok ekipy ratunkowej jednak zabrał chłopaka do innej jaskini; młodzieniec zrzucił szalik w nadziei, że ktoś go odnajdzie i podąży tym tropem. Pogrążony w gorączce nie mógł o własnych siłach wydostać się z pieczary, do której zabrał go yeti. Kapitan, wzruszony do łez historią, wyciera nos i przeraża człowieka śniegu obserwującego całą trójkę z oddali. Karawana wraca do Tybetu, gdzie napotyka mnichów; Jego Świątobliwość przekazuje w ręce Tintina jedwabny szalik i błogosławi całą trójkę za ich poświęcenie, siłę i odwagę. Kapitan wykorzystuje okazję, by zadąć w niesioną przez mnichów trąbę. Kilka dni później, gdy cała trójka opuszcza klasztor, yeti żegna się z nimi pożegnalnym rykiem; Czang mówi przyjacielowi, że yeti być może ma duszę ludzką.

Ja mu życzę, by nigdy nie został odnaleziony, bo zostałby potraktowany jak dzikie zwierzę. Jednak, zapewniam cię, Tintinie, że zachował się wobec mnie w taki sposób, że czasami zastanawiam się, czy nie jest istotą ludzką...

Występy[edytuj | edytuj kod]

Odbiór[edytuj | edytuj kod]

Tintin w Tybecie powstał jako swego rodzaju katharsis Hergé; wyrażone w nim motywy poszukiwania, zagubienia, pustki odzwierciedlają problemy, z jakimi borykał się autor. W tym okresie rozwodził się z pierwszą żoną, po tym, jak zakochał się w młodszej kobiecie; był to dla niego okres upadku pewnych wartości moralnych i duchowych, które zawsze przelewał na swoje postaci. Stracił też kontakt ze swoim przyjacielem Czangiem, na którym była wzorowana postać młodego Chińczyka. Czyni to ten tom z pewnością najbardziej personalnym, przepełnionym emocjami ze wszystkich. W odróżnieniu od innych części, w tej brak jest przeciwników, złoczyńców do pokonania, pistoletów i zagadek kryminalnych - skupiamy się na emocjach głównego bohatera, widzimy bardziej uczuciowe strony naszych postaci, przekonujemy się, do czego są zdolni nasi bohaterowie w obliczu silnych emocji. Krytycy uznają ten tom za jeden z najlepszych; według niektórych, jest to - na równi z Maus Arta Spiegelmana - najbardziej emocjonalny komiks w dziejach. Pozytywne przedstawienie yeti było uznawane za swoistą "rekompensatę" za liczne śmierci zwierząt w Tintinie w Kongo. Sam Hergé o tomie mówił w ten sposób:

To historia przyjaźni - tak, jak ludzie mówią "to historia miłosna".

Różnice pomiędzy filmem a komiksem[edytuj | edytuj kod]

  • W filmie kapitan i Tintin dowiadują się o katastrofie z telewizji, w komiksie - z gazety.
  • Lakmus nie pojawia się w filmie.
  • Jakkolwiek w komiksie nie pojawia się scena snu Tintina, ten opowiada o widoku rannego, leżącego w śniegu Czanga wyciągającego doń ręce i błagającego o pomoc. W filmie reporter widzi wrak samolotu i słyszy bezosobowe wołanie.
  • W komiksie to Tintin przypomina sobie o katastrofie samolotu po przeczytaniu listu i szuka wiadomości w gazecie; w filmie orientuje się o tym kapitan.
  • W komiksie podczas pobytu w Indiach kapitan przypadkiem ujeżdża świętą krowę i kilkukrotnie zatrzymuje taksówkę w drodze na lotnisko, po czym spada ze schodów do samolotu, co zostało pominięte w filmie.
  • Po przybyciu do Tybetu Tintin i kapitan spotykają poszukiwanego krewnego Czanga w mieście, zauważając, że ten ma zwyczaj chichotania przy każdej wypowiedzi (Niestety, nie żyje! Chi, chi, chi!); w wersji filmowej docierają bezpośrednio do jego domu.
  • Sceny, w których pijany Baryłka zasypia na drodze i znajduje opróżnioną butelkę whiskey zostały pominięte w filmie.
  • W komiksie po zejściu lawiny Tintina budzi, ciągnąc za szalik, jak, w filmie - Miluś.
  • W filmie pojawia się scena, w której Tintin - opuszczając klasztor - dziękuje Tharkey'owi za pomoc w poszukiwaniach.
  • Dodano również scenę, w której kapitan odmawia dalszej podróży i radzi reporterowi, by ten powrócił z nim do domu; gdy reporter odmawia, Baryłka stwierdza, że nie wyrusza z nim w dalszą drogę. Tintin obejmuje go na pożegnanie i dziękuje mu za bycie jego przyjacielem.
  • Yeti w komiksie przypadkiem włącza lampę błyskową. W filmie Tintin robi mu zdjęcie.

Ciekawostki[edytuj | edytuj kod]

  • Przed napisaniem tomu Remíego dręczyły koszmary, w których był uwięziony w białym świecie, stąd też przygody rozgrywają się w śnieżnym Tybecie.
  • Bezpośrednio przed powstaniem książki terapeuta poradził autorowi zarzucenie pracy nad komiksami
  • Pierwotna okładka przedstawiała bohaterów stojących na białym, pozbawionym detali tle.
  • Hergé długo wahał się, jak zatytułować ten tom. Ostatecznie zdecydował, że skoro tutaj skupiamy się na głównym bohaterze serii, to tytuł powinien zawierać jego imię.
  • Jest to jedyny tom, w którym uwaga nie skupia się na zagadce kryminalnej czy historycznej.
  • Po publikacji tego tomu Tintin został uhonorowany nagrodą Dalajlamy jako pierwsza w historii postać fikcyjna.
  • Tintin od momentu, w którym znajduje szalik Czanga, nosi go na szyi.
  • W wersji oryginalnej Tintin, budząc się z koszmaru, krzyczy imię Czanga, co kapitan bierze za kichnięcie (w języku francuskim transkrypcją kichnięcia jest Thang, co jednocześnie jest zapisem fonetycznym chińskiego imienia 张). Stąd niejasność w wersji polskiej.
  • Po publikacji pierwotnej wersji z Hergé skontaktowały się linie lotnicze, których logo umieścił na kadłubie rozbitego samolotu; autora poproszono, by usunął je z komiksu, jako że nigdy jeszcze nie zdarzył się im podobny wypadek. Rysownik zgodził się, zatem obecnie na samolocie widnieje logo fikcyjnych linii.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA, o ile nie zaznaczono inaczej.