FANDOM


Niewątpliwie po raz pierwszy w histori człowiek odbywa spacer po Księżycu!
Spacer po Księżycu (fr. On a marche sur la lune) to siedemnasty tom serii Przygody Tintina, będący kontynuacją Kierunek Księżyc. Na podstawie komiksu powstał film animowany.

Fabuła Edytuj

Załoga rakiety kosmicznej budzi się z omdlenia i odkrywa, że na pokładzie znajdują się Tajniak i Jawniak, którzy postanowili obserwować start rakiety, pomylili jednak godzinę wylotu. Stawia to bohaterów przed problemem braku tlenu dla sześciu osób; Baryłka poprawia sobie humor, upijając się na osobności whiskey. Podczas gdy dwójka policjantów przypadkiem wyłącza silnik atomowy i wprowadza zamieszanie na pokładzie, podpity i niezadowolony z ogólnej sytuacji panującej na pokładzie kapitan wychodzi z rakiety, zostawiając list z wyjaśnieniem. Baryłka wchodzi na orbitę pobliskiej asteroidy Adonisa. Tintin, próbując go sprowadzić z powrotem do rakiety, niemal ginie i jest o krok od doprowadzenia do kolizji z asteroidą. Ostatecznie udaje się sprowadzić kapitana do rakiety; gdy Baryłka odmawia powrotu na pokład, reporter, co rzadko mu się zdarza, wrzeszczy na kapitana za narażanie życia wszystkich astronautów i rozkazuje mu natychmiast wrócić na pokład. Tajniak i Jawniak tymczasem mają nawrót swojej choroby; obcinanie im włosów niewiele daje. Na szczęście Lakmusowi udaje się przyrządzić antidotum i objawy szybko ustają.

Jakiś czas później rakieta schodzi do lądowania; Tintin utrzymuje kontakt radiowy z Ziemią. Bohaterowie, pod wpływem ogromnego ciśnienia, tracą przytomność; reporter w ostatnich słowach mówi o przeraźliwym cierpieniu, jakiego doznaje załoga. Miluś wyje na chwilę po tym, jak chłopak traci przytomność, po czym sam mdleje. Na szczęście rakieta ląduje pomyślnie i cała drużyna przeżywa. Tintin jako pierwszy staje na powierzchni Księżyca.

Podczas rozładunku Wolff przypadkiem zrzuca skrzynię tak, że ta niemal przygniata Lakmusa; nikt jednak nie zwraca na to zdarzenie uwagi. Tajniak i Jawniak odkrywają własne ślady i są przekonani, że znaleźli dowód na obecność innych ludzi na Księżycu; reporter zaczyna się nad tym zastanawiać i pyta Lakmusa, czy jest to w stu procentach niemożliwe, na co naukowiec odpowiada, że teoretycznie jest to możliwe, w praktyce jednak z pewnością takie zdarzenie nigdy nie miało miejsca. Nieco później reporter i kapitan wybierają się na eksplorację jaskinii, gdzie Miluś wpada do szczeliny skalnej. Tintin, próbując go uratować, znajduje na dnie lód, co może być dowodem na obecność wewnątrz cennych pierwiastków.

Lakmus, policjanci i kapitan wyruszają na badanie jaskini; w rakiecie pozostają Wolff i reporter. Chłopak zauważa mimochodem, że profesor bardzo zmienił się od czasu, jak poznali się w Glombie; wydaje się być teraz czymś zestresowany i przygnębiony. Tintin schodzi do ładowni, gdzie ogłusza go ukrywający się cały czas w rakiecie pułkownik Jorgen. Syldawianin związuje nieprzytomnego chłopaka i każe sprzymierzonemu z nim Wolffowi wystartować, skazując innych na pewną śmierć na Księżycu. Wolff sprzeciwia się, jakkolwiek pułkownik uświadamia mu, że jest ich zbyt wielu na pokładzie, by wystarczyło tlenu na powrót.

Gdy silniki zaczynają się rozgrzewać, Tintin odzyskuje przytomność w ładowni. Rakieta startuje i po chwili spada na powierzchnię; Jorgen myśli, że to sabotaż dokonany przez Franka i grozi mu śmiercią, jeżeli natychmiast nie odlecą, nagle jednak pistolet z ręki wytrąca mu ciężki klucz francuski. Okazuje się, że reporter uwolnił się z więzów (żaden z tych osobników nigdy nie był harcerzem. Chcę przez to powiedzieć, że nie mają pojęcia o węzłach!) i przeciął kable, aby rakieta nie wystartowała. Gdy na miejscu pojawia się reszta załogi, Wolff wyjawia, że został zmuszony do przemycenia Jorgena na pokład i przetransportowania rakiety do obcego mocarstwa przez ludzi, którzy kiedyś pomogli mu spłacić długi w zamian za informacje o badaniach atomowych.

Problem braku tlenu staje się jeszcze bardziej wyraźny: co gorsza, rakieta została uszkodzona podczas startu, a podczas jej naprawy prawdopodobnie wyczerpią się zapasy powietrza. Wbrew obawom Baryłki, który nie zamierza ich tolerować na pokładzie, pułkownik i Wolff zostają zamknięci w ładowni. Bohaterowie naprawiają rakietę przez najbliższe cztery dni, po czym ruszają z powrotem na Ziemię. Podczas lotu Tajniak i Jawniak schodzą do ładowni, gdzie pozostają związani Jorgen i Wolff, żeby założyć im kajdanki. Pułkownik daje radę się uwolnić i postanawia zastrzelić pozostałych uczestników wyprawy, aby nie marnowali oni tlenu; na ten widok Wolff rzuca się na niego i stara się wyrwać mu pistolet z rąk. W trakcie szamotaniny Jorgen dostaje kulę prosto w serce i umiera na miejscu. Nie widząc innego wyjścia, bohaterowie wyrzucają jego ciało w przestrzeń i decydują się ponownie przyznać Wolffowi miejsce wśród nich, pomimo wyraźnego sprzeciwu kapitana.

Kilka godzin później, gdy cała załoga jest nieprzytomna, dręczony wyrzutami sumienia Wolff wymyka się z rakiety, aby pozostawić pozostałym wystarczającą ilość tlenu. Tintin i kapitan znajdują list, w którym ten opisuje swój czyn i prosi o wybaczenie jego złych czynów, wspominając też, że "być może jakoś się z tego wykaraska". Nawet przy jego poświęceniu na pokładzie jest zbyt mało powietrza; kilka godzin później cała wycieńczona załoga ponownie traci przytomność. Reporter resztkami sił żegna się z ludźmi ze stacji kontrolnej, czując, że nie ma szans na powrót, po czym mdleje.

Zrobię... co się da... żeby wytrzymać... do końca... ale... ale ja... obawiam się, że... nie mam... już... siły... Żegnajcie!
Jakiś czas później bohaterowie muszą uruchomić automatycznego pilota; Tintin jest jedynym, który się budzi. Z trudem dociera do panelu kontrolnego, gdzie znowu traci przytomność; stacja kontrolna ocuca go przy pomocy wysokiego dźwięku. Chłopak włącza autopilota i bez sił pada przy sterach. Rakieta ląduje szczęśliwie; strażacy wyciągają zeń nieprzytomnych członków załogi. Wszyscy, poza kapitanem, wracają do zmysłów; lekarz stwierdza, że jego serce jest słabe z powodu nadużywania whiskey. Kapitan budzi się na dźwięk słowa "whiskey".

Lakmus, wznosząc toast, stwierdza, że kiedyś powrócą na Księżyc: Baryłka komentuje to stwierdzeniem, że nigdy w życiu nie wejdzie ponownie do rakiety i potyka się o leżące na ziemi nosze.

Ciekawostki Edytuj

  • W pierwotnej wersji komiksu notatka Wolffa miała dosyć samobójczy wydźwięk. Kościół wymógł na autorze, by zmienił ten fragment.
  • Istniały propozycje, by przełożyć tytuł na język angielski jako They walked on a Moon, czyli dosł. Spacerowali po Księżycu; tytuł francuski można dosłownie oddać jako Spacerowaliśmy po Księżycu. Ostatecznie przetłumaczono go na Explorers of the Moon, tzn. Odkrywcy Księżyca.
  • Komiks był inspiracją do powstania piosenki Anthony'ego Stronga o takim samym.tytule.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.